INFO

W zakładce "zamówienia", którą znajdziecie po prawej stronie bloga, możecie składać zamówienia na wasze one-shoty, tak jak to do tej pory robiliście w komentarzach. Różnica będzie jedynie taka, że łatwiej będzie i nam i wam to wszystko ogarnąć i zobaczyć kto, co i ile zamawiał.
Wraz z waszymi zamówieniami powstanie w tamtym miejscu lista, na której będziecie mogli sprawdzić aktualny stan waszego zamówienia. Zachęcam do zaglądnięcia tam.

sobota, 8 grudnia 2012

008 Kłótnia Rodzinna

K: Noż kurwa!– krzyknęłam już po raz któryś z kolei. Chyba od piętnastu minut próbowałam rozczesać bardzo zawzięty kołtun. Ze sklepu wróciłyśmy jakaś godzinę temu i zaraz po tym Shiru porwała Suzie do pokoju by ta zrobiła eliksir. Ja zaczęłam przygotowywać się do spotkania z Julio. W końcu udało mi się z zimną krwią zamordować kołtun na mojej głowie i wstałam z krzesła. Już miałam wychodzić, gdy do mojego pokoju ktoś wszedł
Ka: Kim, nie widziałaś może… - urwał w pół zdania i zlustrował mnie od góry do dołu.
Miałam na sobie czarną bluzkę na ramiączkach, fioletową spódnicę, legginsy i trampki tego koloru co spódnica
Ka: A gdzie ty się wybierasz, że się tak wystroiłaś?
K: Idę na randkę – Oznajmiłam. Kakuzu na początku miał minę jakby nie dotarło do niego to co powiedziałam, lecz po chwili chyba dotarł do niego sens moich słów, bo krzyknął
Ka: Że co!? Z kim!?
K: Poznałam w sklepie pewnego chłopaka i się z nim umówiłam
Ka: Tak z nieznajomym!? O nie, ja się na to nie zgadzam!
Kakuzu to naprawdę świetny brat, ale czasami za bardzo się o mnie martwi. Normalnie jakby był moją niańką =.=
K: Ale ty nie masz tu nic do gadania braciszku!
Ka: Jak to nie!? Jestem twoim starszym bratem i kategorycznie ci zabraniam!
K: Nie masz prawa mi rozkazywać!
Ka: Mam! Nasza matka kazała mi się tobą opiekować! Zapomniałaś, że ona oddała za nas życie!? A co jeżeli ten chłopak jest jakimś płatnym mordercą!? Należysz do organizacji morderców! Na pewno wielu czyha na twoje życie! Nie rozumiesz tego!?
K: Ale… on na pewno nie jest mordercą!
Ka: A skąd możesz to wiedzieć?
K: Bo… bo wiem! >_<
Splótł ręce na piersi i powiedział
Ka: Argument nie do podważenia =.=
K: Och przestań! >_< - Wyminęłam go i ruszyłam w stronę wyjścia z siedziby
Ka: Kimiko wracaj tu!
Oho! Kakuzu poważnie się wkurzył. Mówi do mnie pełnym imieniem tylko jak się na mnie bardzo zdenerwuje. Ja jednak zignorowałam go i wyszłam z siedziby trzaskając przy tym drzwiami. O dziwo Kakuzu nie wybiegł za mną. Udałam się na miejsce spotkania. Spóźniłam się jakieś pół godziny, ale gdy dotarłam na miejsce to chłopaka nigdzie nie było. Rozejrzałam się. Nagle poczułam przeszywający ból z tyłu głowy, nogi się pode mną ugięły, a potem widziałam już tylko ciemność.

Narrator
Kakuzu cały czas był jakiś podenerwowany. Usiadł w kuchni i uderzył ręką w blat stołu
Ka: Dlaczego ja się do cholery tak denerwuję!? Ona jest w końcu dorosła, jej sprawa z kim się umawia, ale… - „No właśnie zawsze jest jakieś „ale”. Jak ja się mogę nie martwić? W końcu to moja jedyna siostra. Nasza matka umierając kazała mi się nią zająć. Nie mogę pozwolić by coś jej się stało. Muszę…” .Jego rozmyślenia przerwała Shiru, która wpadła jak burza do kuchni. Szybko zaczęła przeszukiwać wszystkie szafki
Sh: Kakuzu,gdzie mamy cukier?!
Ka: Ostatnia górna szafka, po lewej. A po co ci tyle cukru? – Spytał widząc jak Shiru bierze dwie torby cukru
Sh: Do eliksiru! *.* Suzie mówiła, że potrzeba bardzo dużo cukru! *.*  - Już miała wychodzić, ale zatrzymaj ją Kakuzu, któremu właśnie wpadł do głowy pewien pomysł
Ka: Shiru poczekaj chwile!
Sh: Co?
Ka: Ty byłaś z Kim w sklepie, kiedy spotkała tego chłopaka z którym się umówiła nie? Kto to był?
Sh: Nie wiem nie znam go. Taki wysoki czarnowłosy latynos, chyba się Julio nazywał – I wybiegła z kuchni. Kakuzu siedział przez chwilę osłupiały, w głowie dźwięczało mu imię wypowiedziane przez Shiru. Imię którego już od dawna nie słyszał
Ka: Cholera jasna! – Szybko wstał z krzesła i wybiegł z siedziby. Skakał z drzewa na drzewo jak najszybciej potrafił – Skąd on wiedział, gdzie jestem? – Spytał samego siebie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz